Kibice na sanockiej Arenie doczekali się pierwszego zwycięstwa miejscowej drużyny, która wysoko pokonała zespół Naprzodu Janów 7:3.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Mecz rozpoczął się dobrze dla gospodarzy. Połącarz stanął tuż przed bramką leżącego już Elżbieciaka jednak uderzył w parkan katowickiego bramkarza. Ta niewykorzystana sytuacja zemściła się na Sanoczanach. Zdobywcą pierwszej bramki dla gości był Tomasz Jóźwik, po jego strzale krążek zaplątał się gdzieś pod parkanem Wojtka Rockiego wpadł do bramki. Wtedy między słupkami świątyni KH stanął Łukasz Janiec. Odpowiedź gospodarzy nadeszła już niespełna pół minuty później. Najpierw Elżbieciaka pokonać chciał Vozdecký, ale skończyło się na tym, że jego strzał dobił Čacho. Kolejna bramka, również na konto KH padła w dziesiątej minucie. W zamieszaniu krążek między parkany bramkarza Janowian wcisnął Adrian Maciejko, a asystowali mu Marcin Biały i Bartłomiej Gawlina. W osiemnastej minucie Sanoczanom udało się zdobyć trzeciego gola dającego już dwubramkowe prowadzenie. Wojciech Milan strzałem po lodzie pokonał bramkarza Naprzodu.

Początkowe minuty drugiej tercji wyglądały lepiej w wykonaniu gości. Efektem tego była kontaktowa bramka Sowińskiego, którą zdobył po dobitce strzału Gryca. W ósmej minucie zgromadzeni na Arenie byli światkami najbardziej kuriozalnego gola w tym spotkaniu. Po lekkim strzale, a właściwie „wrzutkce” w kierunku bramki krążek wśliznął się pod parkany bramkarza z Janowa. 12:18 to groźna sytuacja hokeistów z dzielnicy Katowic. Po strzale Marka Pohla krążek odbił się od parkanu Jańca, po czym poleciał tuż nad sanocką bramką. Pod bramką Sanoka robiło się gorąco coraz częściej i gol był jedynie kwestią czasu. Tak też się stało. Były hokeista KH Sanok – Miroslav Zaťko wykorzystał błąd obrony i z bliskiej odległości nie dał żadnych szans Jańcowi.

Trzecia tercja przyniosła kolejne bramki Sanoka. Przewagę coraz bardziej było widać na lodzie. Kary Zaťko, Elżbieciaka Ł. i Kulika odebrały całkowicie szanse na zdobycie choćby jednego punktu w tym spotkaniu. Dwa trafienia w grze w przewadze, jedno po drugim zaliczył Miroslav Sekáč. Słowacki obrońca zdobył gole w bardzo podobny sposób. Oba mocne, plasowane strzały zatrzepotały w siatce bramki Janowian. Tuż po szóstej straconej bramce nastąpiła zmiana bramkarzy. Michała Elżbieciaka zastąpił Piotr Jakubowski. 9:33 to strzał w poprzeczkę Miroslava Zaťko. Hokeista pewny, że trafił do siatki poprosił o analizę wideo. Po rozpatrzeniu zdarzenia sędzia nie uznał bramki. W bramkach pojawili się pierwsi bramkarze, tj. Rocki i Elżbieciak, by już po trzydziestu czterech sekundach zmienić się ponownie. W jedenastej minucie na lodzie doszło do bójki pomiędzy Markiem Strzyżowskim, a Łukaszem Wilczkiem.
Wynik spotkania ustalił Tomasz Demkowicz. Po zamknięciu w zamku Janowa, Sanoczanie wymienili się krążkem, po czym wspomniany „Dymek” skierował go wprost do siatki zdobywając ostatnią bramkę tego wieczoru.

Mecz obfitował w wiele dziwnych sytuacji. Przykładem mogą być nieuzasadnione zmiany bramkarzy, analiza wideo strzału w poprzeczkę lub chociażby bramka Solona. Na przestrzeni całego spotkania Janów wypadł znacznie gorzej co mówi sam wynik. Dobry występ zaliczył dzisiaj bramkarz Sanoczan - Łukasz Janiec.

Sport24.pl


Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!