Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

8-letnia Ola Węglarz z Przemyśla potrzebuje wsparcia finansowego

OPRAC.:
Łukasz Solski
Łukasz Solski
Ola urodziła się ze stópkami końsko-szpotawymi, wrodzoną deformacją obu stóp, czyli ze stopkami skierowanymi do wewnątrz. Co tydzień jeździła do Rzeszowa na zmianę gipsu. Tak z 8 razy. Potem był zabieg przecięcia ścięgna Achillesa w obu stopach. Następnie kolejne gipsy. Oli założono specjalną szynę, którą musiała nosić przez 3 miesiące. Miało już być dobrze. Niestety, nie było wada wróciła.

- Stópki, zamiast robić się proste, znów zaczęły uciekać do środka. Ola zaczęła się potykać, ledwo chodziła, często upadała. Coraz częściej w jej dziecięcych oczach pojawiały się łzy bólu. Choroba wróciła. Wszystko, co przeżyliśmy przez te 2 lata – operacja, ciągłe zmienianie gipsów, ogromna ilość czasu, pieniędzy, przeznaczonych na leczenie Oli, zmuszanie jej i błaganie, by nosiła szynę, a co najważniejsze jej niewyobrażalny ból i łzy – poszło na marne – powiada pani Magda, mama 8-letni Oli, uczennicy II klasy w Szkole Podstawowej nr 15 w Przemyślu.

- To co proponował Oli lekarz w Polsce, to kolejna operacja – nacięcie stópek i wprowadzenie specjalnych drutów. Nie sądziłam, że będę szukała ratunku dla Oli poza granicami kraju, jednak gdy dowiedziałam się o przyjmującym w Wiedniu doktorze Radlerze, który specjalizuje się w leczeniu dzieci ze stopami końsko-szpotawymi i ma niesamowite efekty w ich leczeniu, pojechaliśmy na konsultację, po której Ola dostała kwalifikację do leczenia. Zamiast wprowadzania drutów, dr Radler zaproponował małoinwazyjną operację polegającą na przecięciu ścięgien Achillesa i przeniesieniu ścięgna mięśnia piszczelowego na trzecią kość klinową. Dał nam też gwarancję, że Olusia po zakończeniu leczenia będzie normalnie chodzić na zdrowych, prostych stopkach, bez bólu! To była dla niej szansa na bycie zdrowym dzieckiem - opowiada mam Oli.

Operacja Oli odbyła się 24 listopada 2017 r. Po zabiegu założono jej długie gipsy na miesiąc, w których nie mogła chodzić. Po zdjęciu gipsów Ola miała zakładane specjalne buty.

- Moja córka w końcu mogła chodzić bez bólu, biegać i cieszyć się życiem - wspomina pani Magda.

Teraz Ola ma 8 lat i niestety na ostatniej wizycie u dr Radlera okazało się, że Ola będzie potrzebowała kolejnej operacji, ponieważ kości piszczelowe skręcają do środka. Operacja polega na odrotowaniu kości piszczelowej w celu poprawy ustawienia nogi.

- Podczas operacji chirurg przecina kość piszczelową i odkręca ją o odpowiednią ilość stopni, aby uzyskać pożądany i docelowy kąt ustawienia kończyny. Następnie kość jest stabilizowana za pomocą płytek ortopedycznych na 9-12 miesięcy, po czym musi przejść kolejną operację w celu ich usunięcia - tłumaczy mama Oli.

Operacja odrotowania kości piszczelowej jest skomplikowaną procedurą, która wymaga doświadczenia chirurgicznego oraz starannego planowania.

- Zaplanowaną operację wykona dr Radler, jednak koszt jej przeprowadzenia przewyższa moje możliwości finansowe – przyznaje kobieta.

Na portali www.siepomaga.pl trwa zbiórka pieniędzy dla Oli z Przemyśla. Potrzeba 100 tys. zł - 70 tys. na jedną operację i 30 tys. na drugą.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Testy krwi prognozują ryzyko zawału serca

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na przemysl.naszemiasto.pl Nasze Miasto