Kupcy z zieleniaka w Przemyślu dziękują radnym miejskim za pomoc w zachowaniu miejsc pracy

Norbert Ziętal
Norbert Ziętal
Targowiska "Mój Rynek" (dawny "Zielony Rynek") to od wielu lat popularne miejsce zakupów mieszkańców Przemyśla.
Targowiska "Mój Rynek" (dawny "Zielony Rynek") to od wielu lat popularne miejsce zakupów mieszkańców Przemyśla. Pixabay
Wiele osób handlujących na Zielonym Rynku (obecnie Mój Rynek) obawiało się, że po zmianach nie będzie mogło handlować. Niektórzy straciliby miejsca pracy zajmowane od wielu lat. W ich obronie interweniowali radni.

- Chciałbym bardzo po dziękować w imieniu swoim i kolegów, których reprezentowałem z zielonego rynku przewodniczącemu Rady miasta Przemyśla Panu Maciejowi Kamińskiemu za interwencje w naszej sprawie na zielonym rynku w Przemyślu i uratowanie naszych miejsc pracy i za to, że zostajemy na swoich miejscach które mamy od wielu lat. Dziękuję również wszystkim radnym, którzy nas wspierali i byli z nami do ostatniej chwili. Robert Bal, Janusz Zapotocki, Dariusz Lasek, poseł Marek Rząsa oraz wielu innych radnych z Przemyśla, którzy udowodnili, że przemyślanie i krzywda ludzka są dla nich na pierwszym miejscu

- napisał w poście na Facebooku pan Robert, jeden z handlujących.

Chodzi o targowisko "Mój Rynek" (dawny Zielony Rynek). Część osób handlujących tam od wielu lat, ale nie będących rolnikami, z powodu nowych regulacji bała się, że straci swoje miejsca pracy. W czasie przedłużało się podpisanie nowych umów z nimi.

W tej sprawie przewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu, Maciej Kamiński (radny Prawa i Sprawiedliwości) złożył interpelację do prezydenta Przemyśla Wojciecha Bakuna.

- Według osób, które zwróciły się do mnie, zostały one pozbawione stanowisk prac na placu "Mój Rynek". W obecnej sytuacji, jeśli tak faktycznie jest, to mogli zostać pozbawieni jedynego dochodu tych trudnych czasach

- pisał w interpelacji radny Kamiński.

Konieczne było wprowadzenie nowych regulacji na zieleniaku w Przemyślu

Z wyjaśnień udzielonych przez Przemyską Gospodarkę Komunalną wynika, że z powodu dofinansowania remontu targowiska ze źródeł zewnętrznych, zaszła konieczność zarezerwowania 51 proc. miejsc handlowych dla osób, które są rolnikami. I takie osoby otrzymywały nowe umowy na czas nieokreślony.

Pozostali handlujący, a więc osoby niebędące rolnikami, na okres trzech miesięcy. Po wypełnieniu 51 proc. miejsc przez rolników, umowy na czas nieokreślony zaczęto podpisywać również z innymi osobami.

- Czy nie można było od razu podzielić 51 proc. powierzchni dla rolników i 49 proc. dla pozostałych osób handlujących? Jaki był problem od samego początku umożliwić " nierolnikom" prowadzenia handlu, a spokojnie zbierać wnioski rolnikom i systematycznie zawierać umowy aż do uzyskania wskazanego wskaźnika 51 proc.? Przecież nie byłoby zamieszania, dramatycznych próśb kupców, pism i wielu innych nieprzyjemnych sytuacji. Według mnie brakło jednak w jakiejś części płynności w działaniu i powinno być więcej rozmów z samymi zainteresowanymi

- skomentował radny Kamiński.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie